bez.: 1.2.

wena mocna!

a serio to sami wiecie jak jest. chuj nie wena i chuj nie przygody w życiu. ta sama monotonia wszędzie. i wszędzie ludzie jacyś tacy wkurwieni. i tak się kulamy, prawie wszyscy – panny z insta pewnie mają zajebiste życie – i nawet sobie nie pomyślimy po co się kulamy. bo bycie kuleczką która się gdzieś tam kula i nawet nie wie gdzie stało się tak oczywiste i bezrefleksyjne, że mamy to w dupie. i wiadomo, kuleczki muszą się kulać! ale żeby być taką jedną, najmądrzejszą kuleczką co się może kulać gdzie chce i kiedy chce a jak nie chce to się nie kulać?

kulać, kulać, kurwa. kulać.

ale z drugiej strony jak spojrzeć na ten bądź co bądź bezsensowny problem, to jakby każda kuleczka się kulała gdzie chce, to pewnie nie doszłoby do wielu pięknych kolizji, spotkań, wymijań, zwolnień, przyspieszeń, słowem – zabrakłoby tego cudownego dynamizmu. tej nieuchronności którą czujesz kiedy wszystko idzie najlepiej. jeb! i poszło. i byśmy się tak kulali przez swoje idealne życia. wszystkie kulki po równo dobrze i nikomu gorzej. no kurwa komunizm! a w dodatku wszystkim wedle życzenia.

komunistyczna wróżka!

i pewnie obudził by się w nas wtedy zew dzikiego kulania się w niebezpieczne rejony naszych żyć! i idealne kule w idealnych domkach z idealną rodziną przy idealnym obiedzie marzyłyby, żeby przez chwilę było zjebanie. żeby im tak życie dopierdoliło, że aż się uśmiechną! o!

więc nie bądź taka idealna kula!

przecież i tak inni mają gorzej. głowa do góry!

 

bez.: 1.1.

bo wiecie, jak już się człowiek nauczy pisać – a wcześniej czytać – to później musi się nauczyć pisać na klawiaturze. i jak już tak w miarę płynnie pisze, to gdzieś tam w głowie zaczyna się kołatać myśl o tym żeby coś napisać sobie. bo przecież tak łatwo, fajnie się pisze i później się jest pisarzem i w ogóle kosmos i gołe baby. no i teraz tak właśnie siedzę, piszę i sobie nawet o czymś tam pomyślę, że na ten przykład domena z dupy weszła pod blog – taką miałem, życie. a pewnie za miesiąc znudzi mi się pisanie albo pójdę do więzienia i nowa domena by się kurzyła. prosta logika. i taką prostą logiką myślę, że na codzień powinni się ludzie kierować. coś się zepsuło – naprawić, coś zostało – pewnie się przyda do czegoś innego, coś się rozjebało w drobny mak – olać to, piwko jest pewnie w lodówce.

zdrówko!

i takie to przygody życiowe. nie będę wam pisał o tym co będzie czy nie będzie tu bo nie wiem sam. nie będzie dużych liter – o to, to! reszta może będzie. i może wytrwam więcej niż miesiąc?

 

 



all posts



2017
April
201.2.
201.1.

subscribe